Radom 90.7 FM | Końskie i Opoczno 94 FM | Kozienice 97.9 FM
Na antenie:
TRANSMISJA MSZY ŚW.
Radio Plus Radom
Patron dnia: św. Grzegorz VII, papież
Dziś jest: 25 maj 2020

Radomskie

Nie będzie położnictwa w Pionkach

piątek, 13 marca 2020 15:48 / Autor: Jakub Szczechowski
fot. J.Szczechowski/Radio Plus Radom
Jakub Szczechowski

Radni powiatu radomskiego zdecydowali o likwidacji oddziału ginekologiczno – położniczego szpitala w Pionkach. W jego miejsce działała będzie ginekologia jednego dnia. 

 Decyzja radnych jest potwierdzeniem stanu faktycznego. Porody w Pionkach nie są realizowane od sierpnia 2016 roku. W szpitalu nie ma lekarza neonatologa. Utrzymywanie oddziału wiązało się z dużymi stratami. O likwidację oddziału wnioskowała dyrektor szpitala. Wniosek pozytywnie zaopiniowała Rada Społeczna SPZZOZ w Pionkach. Dziś zmianę w statucie lecznicy dokonał powiat, jako organ prowadzący.

Zamknięcie oddziału nie oznacza wycofania z Pionek ginekologii. Powstał oddział ginekologii - zespół chirurgii jednego dnia. Wykonywane będą mniejsze zabiegi, przy których nie jest wymagana dłuższa hospitalizacja. Jak powiedział nam wicestarosta radomski Roman Frąk w 2019 roku w szpitalu w Pionkach odbyło się 41 większych zabiegów. Możliwe to było dzięki całoodobowemu dyżurowi. Nowy oddział zrezygnuje z takich zabiegów. Pacjentki mogą skorzystać ze szpitala w Radomiu lub w Kozienicach. Natomiast w Pionkach będą mniejsze zabiegi. - W tej chwili jesteśmy na etapie wzmacniania poradni ginekologicznej przy ul. Sienkiewicza. Chcemy, by była poradnią z prawdziwego zdarzenia. Znajdzie się tam USG, podstawowy sprzęt, nowy fotel ginekologiczny. Lekarz przyjmujący w poradni będzie pracował również w szpitalu. Wszystkie zabiegi, które nie będą mogły być wykonane w poradni, będą wykonane w szpitalu - mówi Roman Frąk. Warto podkreślić, że jest to sytuacja przejściowa. W planach nowego szpitala w Pionkach jest też nowy pawilon, który ma powstać do czerwca 2021 roku. Tam też przeniesiona ma zostać poradnia. W wyniki zmian oddział ma nie przynosić już strat.

Za uchwałą głosowało 22 radnych, przy jednym wstrzymuącym się (Marek Janeczek). Procedowanie uchwały nie było pozbawione emocji. Wątpliwości co do zmian miał radny Marek Janeczek. - Myślę, że trzeba wstrzymać się z tą decyzją, żeby zawiesić ten oddział, chociaż do niedawna uważałem to za słuszne. Jeśli go zlikwidujemy, to już nie wrócimy do tego tematu. Powinniśmy się poważnie zastanowić, a nie podejmować takich decyzji, bo są mieszkańcy w Pionkach, którzy mówią, że Iłża ma taki oddział, a liczy 4,5 tysiąca mieszkańców, zaś miasto Pionki ma 18 tysięcy, a takiego oddziału nie ma. Nie oskarżam obecnych władz powiatu, to są lata, kiedy popełniono błędy. Nie wiem kto wtedy zawinił, nie było determinacji poprzedniego Zarządu Powiatu i poprzedniego starosty, ale to nie oznacza, że mamy zachowywać się tak samo – mówił były burmistrz Pionek. 

Ripostował odpowiedzialny za sferę zdrowia wicestarosta Roman Frąk. Przytoczył liczbę porodów w poszczególnych latach -  342 w 2014 roku, 347 w 2015 r. i 201 w 2016 r. Zdaniem starosty Waldemara Trelki, aby oddział mógł spokojnie funkcjonował potrzeba ok. 2 000 porodów rocznie. Od 2017 roku nie było żadnego porodu. - Nie było ich dlatego, że ówczesny pan dyrektor przekonał Zarząd i Radę, że lekarza neonatologa nie ma i nie będzie. W ten sposób tamten Zarząd zostawił po sobie nieistniejący oddział położniczy, ale zostawił go z całą strukturą, za którą trzeba było płacić. Inaczej mówiąc ginekologia w jakimś zakresie działała, a położnictwo nie działało, ale ponieważ nie podjęto wówczas żadnej decyzji formalnej, trzeba było nadal utrzymywać 24 godziny na dobę pełną obsadę oddziału - argumentował Roman Frąk. W ubiegłym roku oddział przyniósł stratę w wysokości niemal 1,5 mln zł. Warto zauważyć, że na płace personelu w 2018 roku wydano 1 mln 235 tys. zł. 

Starosta Waldemar Trelka mówił o fikcji w postaci funkcjonowania pionkowskiego położnictwa.  - O utrzymanie tej fikcji dbali rozmaici „przyjaciele” szpitala w Pionkach. Poprzedni Zarząd Powiatu w ogóle nie interesował się losem szpitala, twierdząc, że jest on samodzielny, a we mnie do dziś krew się burzy na takie słowa. W czerwcu okaże się, że temu „samodzielnemu” szpitalowi trzeba będzie dołożyć co najmniej 1 milion złotych, a jeśli policzyć 2 miliony długu, zaciągnięte przez poprzednią dyrekcję w parabanku i olbrzymie koszty jego obsługi, a także inne zobowiązania, to pewnie trzeba będzie przeznaczyć na szpital pewnie z 5 milionów. Jesteśmy na to przygotowani. W tym roku mamy w budżecie 14,1 miliona złotych tylko dla szpitala w Pionkach. Przypomnę, że w ostatnich 10 latach „przyjaciele” tego szpitala przeznaczali dla niego 850 tysięcy złotych rocznie – mówił starosta.

Zapraszamy do nas: